Kim był Fryderyk Wielki? Jakie dokonania i jakie jego poglądy sprawiły, że pamięta się o nim po ponad 250 latach? Na te pytania odpowiada książka "Fryderyk Wielki - brutalny wódz i subtelny filozof" Gilesa MacDonogha w przekładzie Macieja Nowaka-Kreyera, wydana w 2009 roku przez wydawnictwo Amber.

 

 

 sztywna okładka, 407 stron

 

Polecamy tę książkę każdemu kto chce poznać historię osiemnastowiecznej Europy. O Fryderyku wiele dowiadujemy się z jego listów, szczególnie do siostry Wilhelminy oraz do czołowego myśliciela tej epoki, Woltera. Władca Prus dzień rozpoczynał o świcie, wstawał o czwartej, czasami wcześniej. Przez godzinę grał na flecie, po czym dużo czytał i załatwiał bieżące sprawy państwowe. Dziennie pisał około 40 listów. Po obiedzie pisał wiersze, prozę lub komponował. Dużo czytał, szczególnie dzieła starożytnych historyków - Salustiusza, Tacyta, Korneliusza Neposa. Wieczorem odpoczywał w gronie przyjaciół umilając sobie czas wspólnym koncertowaniem. W jednym z listów do Woltera napisał: Masz rację, sądząc, że pracuję ciężko. Robię to, aby żyć, bo nic tak bardzo nie zbliża do śmierci jak próżniactwo". Uważał, że śmierć budzi grozę tylko u tych ludzi dla których nieszczęściem jest utrata samego istnienia. Sam drżał tylko o imię, które przetrwa lata.

 

W dzieciństwie miał francuskich nauczycieli. Wiele źródeł podaje, że mówił tylko po francusku, nie znał niemieckiego, ale w książce Gilesa MacDonogha są przykłady, że z doskonale dogadywał się z żołnierzami w ich dialekcie i z upływem lat przekonywał się, że w języku niemieckim też można w pełni wyrażać swoje myśli.

 

Fryderyk odbudowywał zniszczone w wyniku działań wojennych miasta, wspomagał je finansowo, a całe prowincje na wiele miesięcy lub lat zwalniał z podatków. Inwestował w osuszanie ziemi i meliorację w rejonie Odry, Warty i Noteci przygotowując grunt pod zasiedlenia. Na bagnistym terenie między Szczecinem a Frankfurtem - Oderbruch - osuszono 10 tys. hektarów ziemi, gdzie osiedliło się 1200 osadników z Polski i Niemiec tworząc 21 nowych wsi, jak np. Moritzfelde (Morzyczyn) -  upamiętniające generała Moritza von Dessau. W 1743 roku u ujścia Świny Fryderyk rozpoczął budowę portu Swinemünde (Świnoujście), który z racji dogodnej lokalizacji szybko rozrastał się i bogacił. Przed 1756 rokiem spoza Prus przybyło 50 tysięcy nowych poddanych, a w drugim półwieczu XIX wieku do Prus emigrowało więcej ludzi niż do Stanów Zjednoczonych. Spory procent stanowiła ludność słowiańska, polska, szczególnie z wielkopolski, ale Króla Prus szczególnie cieszyli protestanci i hugenoci, którzy byli przeciwwagą dla katolickiego żywiołu chłopskiego. Na Górnym Śląsku w każdej z 60 nowych wiosek osiedliło się po 20 rodzin. W górach, wytyczał trakty by wspomóc handel. Jak każdy oświecony władca inwestował w edukację oraz by zapobiec fali głodu, z jego nakazu, sadzono ziemniaki i drzewa owocowe.

 

Pańszczyzna i poddaństwo były mu wstrętne. Dobrze traktował zwykłych ludzi (pere nourricier) i prostych żołnierzy. Przedstawiał szlachcie swoje poglądy, by pańszczyzna była całkowicie zniesiona, tak jak wszelka, królewska, szlachecka, miejska własność chłopów. Szlachta jednak sprzeciwiała się twierdząc, że nie przetrwa bez poddaństwa chłopów. W rezultacie wprowadzono zmiany polegające na zmianie nazwy z pańszczyzny na dziedziczne poddaństwo, chłopów nie wolno było sprzedawać ani kupować, jednak dalej wykonywali te same powinności.

 

W sprawach religii wyrażał opinie, że protestantyzm lepiej się nadaje dla republik i monarchii, natomiast katolicyzm rodzi intrygi oraz podstępy i posłuszny jest jedynie papieżowi. Marzył by jego potomkowie nie musieli pamietać "o infantylnej głupocie wiary, wyznania i ceremoniału leniwych księży". Co jakiś czas powracał do nauk z dzieciństwa dotyczących predystynacji, pisał wtedy: "Każdy musi wypełnić swój los i pogodzić się z przeznaczeniem, które trzyma wydarzenia w ryzach i zmusza człowieka aby wycierpiał to, czego nie może uniknąć. Trudno mi uwierzyć, że Opatrzność w ogóle interesuje się naszymi troskami, ale z doświadczenia wiem na pewno, że okoliczności zmuszają ludzi do zajmowania określonych pozycji, a ci nie mają wpływu na przyszłość, tworzą plany, którymi szarpie wiatr i często dzieje się coś przeciwnego od tego, co sobie wyobrażali i do czego dążyli".

 

Mimo, iż jego poglądy były popularne wśród rewolucjonistów, nie był demokratą. Uważał, że: "ten rząd jest najgorszy, gdzie lud wszystkim włada, a wśród ślepego tłumu, niknie przewodnia rozumu i często wtedy buntownik władzę najwyższą przejmuje".

 

Cenił filozofię i bliskie mu były ideały oświecenia. Pisał: "Zadbajmy o to, żeby filozofia pozostawała wolna od fanatyzmu", "Mądrością ludu są uprzedzenia, a czyż ten głupi lud zasługuje na oświecenie? Jedyny sposób życia w pokoju to uznanie, że każdy ma prawo do swoich opinii z jednoczesnym uszanowaniem cudzych". Przestudiował wszystkie systemy filozoficzne i przyjął, że do szczęścia trzeba moralności, oświecenia, zaangażowania i skromnego życia. Uważał, że stoicyzm to ostatnie, dostępne osiągnięcie ludzkiego rozumu, ale aby uczynić nas szczęśliwymi, robi nas nieczułymi.

 

Cenił tolerancję. Pisał: "Tolerancja to czuła matka, która dba o kraj i sprawia, że kwitnie", dlatego w Prusach człowiek miał wolność wyboru religii, wymagano od niego tylko by był dobrym obywatelem.

 

Prawo w Prusach było proste. Niszczącego mienie skazywano na jego odtworzenie, a brak szacunku okazany proboszczowi skutkował nakazem chodzenia przez 15 dni pod rząd z gołą głową do kościoła. Fryderyk sam obmyślał prawa i kodyfikował system. Nikogo nie wolno było skazać bez jego podpisu. Uważał, że "Nadmiar praw staje się labiryntem, w którym gubią się zarówno sędzia jak i sądzony", dlatego niewielkie wykroczenia karano łagodnie, a kara śmierci należała się mordercom i ciężkim bandytom. Rocznie na śmierć skazywano przeciętnie 14-15 osób. Za korupcję czy defraudację można było trafić do więzienia Spandau. Fryderyk wierzył w skuteczną, efektywną policję - "Jeśli ludzie nie kradną lub nie popełniają morderstw to dlatego, że są pewni, że zostaną szybko wykryci i skazani".

 

"Wszyscy ludzie są równi wobec prawa, nieważne, czy szlachcic występuje przeciwko wieśniakowi, czy na odwrót. Sądy muszą wiedzieć, że najprostszy wieśniak, nawet żebrak, jest takim samym człowiekiem jak król. Sąd wydający zły wyrok jest gorszy i bardziej niebezpieczny od bandy złodziei, przed jednym można się obronić, ale żaden człowiek nie zdoła się skryć przed łajdakami, co pod płaszczykiem sprawiedliwości zaspokajają swoje nikczemne namiętności" - tak w 1779 roku pisał Fryderyk w Berlinische Nachrichten, a z listów Woltera dowiadujemy się: "Jego ojciec, ułożył finanse w tak dobrym porządku, że wszystko egzekwowano z wojskową precyzją, a posłuszeństwo było tak ślepe, że krajem o długości 400 lig zarządzano jak opactwem. Wszystkie sprawy mogły być załatwione w godzinę, mimo tego, że ministrowie i sekretarze stanu rzadko spotykali się z królem. Byli tacy urzędnicy co nigdy nie zamienili z nim słowa".

 

W ówczesnej Europie dwór króla Prus należał do najskromniejszych. Urzędników też wystarczała niewielka liczba. W 1747-1748 Centralne Dyrektorium w Berlinie liczyło 73 osoby w tym 6 ministrów, a wszystkich urzędników w Prusach np. w 1751 roku było około 3 tys. Król sam starym powozem przejeżdżał przez wsie, odbierał petycje i wypytywał o krzywdy. Z pogardą podchodził tylko do ludzi, którzy prosili o pieniądze. Urzędnikom, którzy narzekali, że zbyt długo już wykonują swoja pracę odpowiadał, że ma w stajni stado starych mułów, które w nagrodę za mozolne wykonywanie swoich powinności nie zmieniają się w koniuszych, a pastorowi narzekającemu na słabe dochody powiedział: "Apostołowie chadzali boso i w ogóle nie mieli żadnego dochodu".

 

Początek Prus miał miejsce 18 stycznia 1701 roku, kiedy elektor brandenburski Fryderyk III koronując się w swojej nadbałtyckiej prowincji Królewcu przyjął imię Fryderyka I Hohenzollerna, króla w Prusach, oraz ustanowił Order Czarnego Orła. Wybierając Królewiec w Prusach Książęcych, poza granicami Rzeszy Niemieckiej stał się monarchą nie obrażając cesarza. Miał rozległe terytoria od Holandii po Rosję, ale było to jeszcze biedne państwo. Jego rozwój trwał powoli, ale tak często bywa, że z działań dziadka cieszy się dopiero jego wnuk. Fryderyk potwierdzał swoją pozycję budując siedziby z barokowym przepychem. W Berlinie dla żony, Zofii Charlotty Hanowerskiej, powstał Charlottenburg. Ich jedyny syn, Fryderyk Wilhelm I, nie przejął po rodzicach miłości do sztuki. Cenił tylko wojaczkę. Bursztynową Komnatę z ochotą zamienił na oddział wysokich żołnierzy. Swoje dzieci wychował w żołnierskim drylu. Przygotowywany na następcę Fryderyk II miał naturę artysty i filozofa, dlatego w młodym wielu zbuntował się przeciw ojcu, za co został na dwa lata uwięziony w twierdzy Kostrzyn i cudem uniknął śmierci. W niewoli dużo czytał i rozmyślał co jest dobre dla niego i dla państwa. W okresie jego panowania (1740-1786) Prusy stały się jednym z ważniejszych państw Europy.

 

Posiłek w Märkisch Oderland inspiruje do ciekawych rozmów o historii, fot. Nasze Wycieczki, maj 2014