Niedawno w ARCHIWUM SNW znaleźliśmy zdjęcia z placu Zamenhofa w Szczecinie z 8 grudnia 2015 roku. Wtedy nikt nie przypuszczał, że stojąca na środku placu "Fryga", zamiast stać się wizytówką Szczecina i początkiem nowego rozdziału dla miejskiej przestrzeni, będzie symbolem zmarnowanych pieniędzy i ciągnących się latami problemów z ich odzyskaniem oraz przykładem zmarnowanej szansy na kulturalne wprowadzenie sztuki w ogólnodostępną przestrzeń miasta. 

 

"Fryga" na placu Zamenhofa w Szczecinie, fot. 08.12.2015, SNW

 

FRYGA - POCZĄTEK WIĘKSZEGO PROJEKTU

"Fryga" autorstwa Maurycego Gomulickiego miała 7 metrów wysokości, ważyła około 7,5 tony, a kształtem przypominała przeskalowaną dziecięcą zabawkę. Rzeźba, przez niektórych nazywana instalacja artystyczną, została uroczyście odsłonięta w październiku 2015 roku i miała być pierwszą rzeźbą z większego projektu o nazwie MONUMENTO (Aglomeracyjna Kolekcja Realizacji Przestrzennych), który miał co roku wzbogacać przestrzeń publiczną o nowe dzieło sztuki stworzone przez różnych uznanych artystów. 

 

"Fryga" na placu Zamenhofa w Szczecinie, fot. 08.12.2015, SNW

 

"Fryga" na placu Zamenhofa w Szczecinie, fot. 08.12.2015, SNW

NAPRAWY i PRÓBY NAPRAWIENIA

"Fryga" od początku pękała i była często naprawiana, ale pojawiały się nowe pęknięcia. Ostatecznie, ze względów bezpieczeństwa, została rozebrana w nocy z 18 na 19 grudnia 2016 roku. Czy ktoś pomyślał, że drgania na środku placu, chociażby ze względu na duży ruch samochodów, będą miały niekorzystny wpływ na trwałość rzeźby? Spektakularna klapa techniczna "Frygi" (jej pękanie i konieczność rozbiórki) sprawiła, że cały projekt "Monumento" został zawieszony, a potem po cichu wygaszony. W efekcie "Fryga" stała się pierwszą i jedyną realizacją z tej niedoszłej kolekcji. Co ciekawe, gdy "Fryga" zaczęła się rozpadać, pojawił się pomysł stworzenia tzw. "Frygi-bis" – czyli wykonania w ramach gwarancji całej rzeźby od nowa z lepszych materiałów. Pojawiały się też głosy mieszkańców, że lepiej i taniej byłoby wykonać ją z drewna, ale ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu, a miasto weszło z wykonawcą na drogę sądową.

 

SPRAWA SĄDOWA

Miasto Szczecin (a konkretnie reprezentujący je Dom Kultury "13 Muz") wygrało sprawę sądową. Sąd przyznał rację miastu i nakazał wykonawcy (krakowskiej firmie PanKreator) zwrot pieniędzy otrzymanych za wykonanie rzeźby wraz z odsetkami. Chodziło o kwotę wynagrodzenia (blisko 80 tys. zł) oraz koszty demontażu, który musiał przeprowadzić dom kultury na własną rękę. Odzyskanie pieniędzy okazało się jednak trudne. Wykonawca nie zwrócił zasądzonej kwoty dobrowolnie, dlatego sprawa została skierowana do komornika. Popękane elementy "Frygi" zostały przewiezione do magazynu Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego. 

 

KOSZTY

Większość źródeł podaje, że koszt samej instalacji "Frygi" wyniósł około 200 000 złotych. Ta kwota obejmowała tylko projekt, wykonanie i montaż rzeźby. Kwota 80 000 zł to prawdopodobnie samo wynagrodzenie dla wykonawcy (firmy PanKreator), które Miasto ostatecznie odzyskało (po odliczeniu podatków lub innych kosztów). Na co więc zostały wydane pozostałe 120 000 zł? Na projekt ? Dodatkowo Miasto Szczecin poniosło koszty  kilkukrotnej naprawy (za pierwszym razem w ramach gwarancji, ale później generowało to dodatkowe koszty organizacyjne). W 2016 roku Miasto musiało pokryć koszty usunięcia rzeźby. Spore były również koszty prawne, obsługa wieloletniego sporu sądowego, koszty pracy prawników Domu Kultury "13 Muz", magazynowanie elementów "Fryga" w szczecińskich magazynach nie licząc kosztów wizerunkowych. 

 

PODSUMOWANIE

Nie tylko Szczecin ma w kulturalnej historii miasta nieudane inwestycje i drogie  porażki. Przykłady z całej Polski pojawiają się co jakiś czas w różnych środkach przekazu, jedyne co się zmienia, to wysokość publicznych kwot wydawanych na nietrafione projekty, nie tylko  kulturalne. Poniżej przykład z Warszawy z 2025 roku.

 

Przykład drogiej porażki miejskiej inwestycji z 2025 roku - lite i wydrążone pnie drzew na placu zabaw dla dzieci w Warszawie na Targówku - koszt 500 000 zł, w tym 360 000 zł za same pnie. Źródło: Publiczne.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież